Diabeł tkwi w szczegółach
SŁÓW KILKA O DODATKACH
Przy wyzwaniu jakim jest zakup idealniej sukni, bardzo wygodnych butów, nie wspominając już o całej masie innych trudnych wyborów czekających przed młoda parą – wybór odpowiednich dodatków do garderoby narzeczonej wydaje się być kompletnie nic nieznaczącym problemem. Na pewno ustępuje istotnością wielu kwestiom, ale nie warto podchodzić do niego jako do rzeczy nieistotnej. Nawet najlepiej dobrana suknia nie wyeksponuje bowiem urody panny młodej, jeśli towarzyszyć jej będą nieprzemyślane szczegóły. Chodzi przecież o to, żeby podkreślić charakter i wyjątkowość całej kreacji, nie mogą więc towarzyszyć jej przypadkowe elementy.Jak się więc do tego zabrać?
Musimy na moment powrócić do wyobrażenia sylwetki panny młodej, do której dążymy. Chcemy ją wizualnie podwyższyć, obniżyć? Wysmuklić czy może poszerzyć?
Wysmuklające elementy to, podobnie jak w przypadku sukni, linie pionowe – świetnie nadają się do tego smukłe, wiszące kolczyki i wąskie dekoracje dekoltu – w postaci łańcuszka z wisiorkiem lub innej konstrukcji skupiającej wzrok na środku dekoltu. Należy zwrócić uwagę na ich długość – te sięgające tylko niewiele poniżej linii obojczyków skrócą szyję, co nie u każdej z nas jest pożądanym efektem. Optymalnie powinny sięgać kilka centymetrów ponad górny brzeg sukni, wówczas dobrze spełnia swą rolę.
Z kolei skrócą i poszerzą sylwetkę właśnie krótkie naszyjniki; prócz tego znakomicie spełniają swoja rolę masywne bransolety – pięknie się komponują na przykład kilkukrotnie owinięte wokół nadgarstka sznury pereł w kolorze sukni. Kolczyki dla osób, które chciałyby ująć sobie paru centymetrów wzrostu powinny mieć nie więcej, niż kilka centymetrów długości i być okrągłe.
Dobranie kształtu biżuterii do sylwetki to jedna rzecz, pozostaje jednak dobór jej koloru i stylistyki do sukni – muszą się wszak uzupełniać.
Przy sukniach bardzo ozdobnych, pełnych falban, upięć, koronek czy aplikacji wybierzmy raczej biżuterię prostą, żeby uniknąć efektu przeciążenia. Mogą to być delikatne kolczyki – wkrętki z błyskającymi jedynie kryształkami; delikatny złoty łańcuszek z wisiorkiem z pojedynczą perełką czy inne elementy nie odwracające uwagi od stylistyki sukni, a jedynie pozwalające uniknąć efektu „niedokończenia postaci”, który byłby prawdopodobny, gdybyśmy zrezygnowały z biżuterii całkowicie.
Z suknią w stylu romantycznym pięknie będą się komponowały elementy biżuterii o miękkich, secesyjnych lub kwiatowych liniach. Należy zwrócić uwagę, by nie dociążyć za bardzo postaci, gdyż takie suknie bywają czasem dość strojne, ale wybierając poszczególne elementy warto zwrócić uwagę na taką stylistykę.
Odwrotnie rzecz się ma przy sukniach skromnych, surowych, pozbawionych zdobień. Możemy podkreślić ten styl przez dodanie biżuterii go powielającej – nowoczesnej, geometrycznej, o surowych kształtach – lub zmiękczyć nieco wizerunek przez przyozdobienie się elementami mocno strojnymi, które pięknie będą wyeksponowane na minimalistycznym tle. W obu przypadkach należy zwrócić uwagę, by elementy, które wybierzemy, nie były zbyt drobne, raczej załóżmy te wyraziste i zwracające uwagę – w przeciwnym razie wizerunek panny młodej może być dość niecharakterystyczny.
Kolejna kwestia – kto by pomyślał, że na tyle rzeczy trzeba zwracać uwagę! - to krój sukni. Pamiętajmy, że kształt, jaki na dekolcie rysuje linia naszyjnika czy łańcuszka nie może się stykać z linią górnego brzegu sukni. Naturalnie więc, że jeśli zdecydowałyśmy się na suknie z dekoltem amerykańskim, czyli z wąskim, wysoko zabudowanym pod szyją i głęboko wyciętymi ramionami – musimy zrezygnować z naszyjnika. Wówczas możemy sięgnąć po długie kolczyki, które pięknie będą wyglądać przy nagich ramionach; mogą być nawet bardzo strojne, gdy materiał w górnej części jest gładki. Podobnie rzecz się ma z dekoltami w kształcie łódki – ponieważ sięgają zazwyczaj niemal wysokości obojczyków, ze zdobieniami szyi nie komponują się najlepiej, za to ich urodę podkreślają kolczyki.
Jeżeli chodzi o kolorystykę biżuterii, to najczęstszym naszym wyborem są bezbarwne kryształki lub perły w oprawie koloru złota lub srebra. Jest to oczywiście wybór poprawny i w tej kwestii ciężko o gafę, ale warto przemyśleć, czy na przykład jednolitego kolorystycznie stroju nie ożywić dodatkiem w kontrastowym kolorze? Do sukni w ciepłym odcieniu ecru pięknie będą wyglądały kamienie w kolorach ciemnego złota, zgaszonego pomarańczu lub oliwki; suknie w chłodnych barwach bardzo dobrze komponują się z czerwonymi, koralowymi, granatowymi, różowymi lub fioletowymi elementami. Kolory te można potem powtórzyć w bukiecie i makijażu, tworząc bardzo elegancki i interesujący efekt.
Wiele panien decyduje się również na rękawiczki jako uzupełnienie ślubnego stroju. Taki dodatek dobieramy podobnie, jak biżuterię – do surowej sukni mogą być ozdobne, koronkowe czy z aplikacjami, a do strojnej – gładkie, nieodwracające uwagi od jej stylu. Warto wybrać rękawiczki bez palców, tylko z pętelka do zahaczenia o jeden z nich; inaczej będziemy musiały zdejmować je podczas przysięgi, żeby narzeczony mógł założyć nam obrączkę.
Rękawiczki nie wyglądają dobrze z sukniami, które mają dłuższe, niż kilkucentymetrowe rękawy, natomiast dają dobry efekt do kreacji na szerokich ramiączkach. Wówczas można wybrać dłuższe, nawet za łokieć – dobrze dobrane wspaniale dodają szyku.
Na koniec warto wspomnieć o biżuterii z żywych kwiatów, która robi się coraz bardziej popularna. Zazwyczaj są to dekoracje do włosów, rzadziej naszyjniki lub bransolety. Jest to z pewnością bardzo piękny i oryginalny dodatek, ale decydując się na niego musimy zdawać sobie sprawę z ograniczeń, jakie narzuca. Bransoleta raczej nie przetrwa dłużej, niż kilka tańców – choćby najlepiej zabezpieczona, po kilku otarciach zrobi się nieładna. Przede wszystkim jednak - żywy kwiat to bardzo silny akcent i nie znosi konkurencji, więc stroik we włosach czy naszyjnik eliminują możliwość założenia wyrazistych kolczyków. Mało tego, w wielu przypadkach eliminują się nawzajem! Trzeba więc zwrócić uwagę, żeby nie zdominowały stroju i nie przytłoczyły sylwetki. Jednak jeżeli dobrze się komponują z nasza stylizacją, to warto się o nie pokusić, bo efekt jest niezapomniany.
Zaskakujące, że elementy na które w efekcie końcowym zwraca się tak mało uwagi, na etapie przygotowań pochłaniają jej tak wiele. Ale ostatecznie taki mamy przecież wszystkie cel – stworzyć jednolitą stylistycznie, spójna kreację, która podkreśli naszą urodę w tym Wyjątkowym Dniu.
